Bardzo lubię te wierszyki niektóre o smutku.. niektóre o szczęściu sami oceńcie...
Dzień za dniem się dłuży, Spokój mej duszy burzy. Tęsknota mnie wszędzie dopada, A me serce z sił opada. Jedna myśl mnie tylko pociesza, I w główce wszystko miesza. Niedługo się spotkamy i Szczęście w końcu sobie damy.
*
Smutne są słowa, gdy giną bez końca. Smutna jest miłość, gdy ból się uśmiecha. Smutne są oczy, gdy nie nawidzą słońca. Smutne jest serce, gdy tęskni do Ciebie bez końca.
*
Serce moje... podaj dłoń... razem już bądźmy! Chodź tak oddzieleni - czujemy swa bliskość. To nic - nadejdzie nasz czas... Wyrywa się serce, oczy tęsknią, słowa więzną w gardle, ale Ty wiesz...
*
Kiedy jesteś tak daleko, a ja tak bardzo tęsknie... Patrzę na niebo i od razu jest mi lepiej, bo... jesteś całym moim wszechświatem.
*
Jest kwiat, który pachnie. Jest miłość, która nigdy nie umiera. Jest ktoś, kto tęskni i szlocha. Jest ktoś, kto Cię bardzo kocha!
*
Coraz smutniej mi bez Ciebie, coraz gorzej jest mi żyć, moje serce pragnie Ciebie, pragnie ciągle z Tobą być, być przy Tobie bardzo blisko Kochać i Całować Cię chcę byś był tu przy mnie bo tęsknota zniszczy mnie!
*
Słoneczko Ty moje brakuje mi Ciebie. Życzę Tobie szczęścia i tęsknię do Ciebie.
Kocham i nienawidzę... Żyję i umieram... Śmieję się i płaczę... Sama nie wiem gdzie kończy się fikcja, a zaczyna rzeczywistość... Życie to gra... A śmierć to zmiana planszy... Wszytsko się zmienia... Błądzę w korytarzu własnych mysli... Uczuć...
Notki
2006-12-31
G O R Ą C Z K A Z Ł O T A sąsiad ma nowy samochód wypchany portfel wczasy na Majorce z politowaniem spogląda na moje codzienne wędrówki pyta czy dostałam już pieszą odznakę turystyczną dziwi się że lubię mokre polskie lato dżdżystą jesień nie odpowiadam nie pozwolę moim dłoniom stać się tylko producentami złota nie dam się omamić mirażom bogactwa nadal będę sobą choć bez samochodu i Majorki
Nie obiecuję ci wiele... Bo tyle prawie co nic... Najwyżej wiosenną zieleń... I pogodne dni... Najwyżej uśmiech na twarzy... I dłoń w potrzebie... Nie obiecuję ci wiele... Bo tylko po prostu siebie.
Tam, gdzie jest nasza niemoc, tam też jest siła. Tam gdzie jest nasza nędza, tam też jest nasza wielkość. Tam, gdzie jest ciemność, tam także panuje światło... Jednak tylko wiara może nam o tym powiedzieć i jedynie nadzieja pozwala nam to usłyszeć
O szarej godzinie przemienienia, Rozepnę wszystkie Twoje guziki, Uważnymi zachłannymi palcami na nagiej skórze napiszę magiczne formuły. I nie będziesz już miała sił odejść Chyba, że na chwilę i zaraz powrócisz Kształtować mnie ciepłymi palcami rzeźbiarza...
Kiedy Cię już spotkam, Pójdę do lasu, zrzucę ubranie, Rozpuszczę włosy. Będę tak szaleć wariować, Tak po prostu świętować W końcu wyjdę na drzewo i zawołam: Kocham życie.!!! I dopiero wtedy przypomnę sobie, Że mam lęk wysokości I alergię na szyszki...
Chciałbym Cię pocałować Lecz wiem, że to niemożliwe. Chciałbym Ciebie dotykać: Pieszczotliwie, tkliwie... Chciałbym otoczyć Twe myśli i pragnienia, Lecz, aby nas gdzieś ukryć, nie mogę znaleźć cienia. Twój uśmiech przebaczeniem Za grzeszne moje spojrzenia. I bawi mnie, i kusi: Niewinnością, złości... Już się nie oprę namiętnej uległości, Która w marzeniach moich obrazem jest nagości. Wierszami chcę opisać Tęsknotę, co mnie rozpala Wnętrze zgłodniałych myśli: niespożytych, skrytych... Moje natchnienie ogrzane słów oddechem, Co każdą chwilę z Tobą, raduje się z pośpiechem...
jesteś powietrzem które drzewa pieści rękoma z błękitu jesteś skrzydłem ptaka który nie trąca liści płynie jesteś zachodnim słońcem pełnym świtów bajką ze słów które mówi się westchnieniem czym ty jesteś -- dla mnie -- świeżą wodą wytrysła na skwarnej pustyni sosną -- która cień daje drżącą osiką -- która współczuje dla zziębniętych -- słońcem dla konających -- bogiem ty -- rozbłysły w każdej gwieździe której na imię miłość
uszy nasze zamknięte zdały się na słowa co padały z znanego okna w Watykanie dopiero kiedy anioł musnął skrzydłem śmierci łzy spłynęły od oczu w otchłań serc otwartych i nagle ze zdziwieniem niektórzy pojęli ze słuchać to nie zawsze oznacza rozumieć można patrzeć nie widząc tak często czynimy zdziwieni że ktoś może tego nie pojmować życie zbyt szybko płynie nie czas na postoje a jednak czasem warto chociażby na chwilę wsłuchać się w echo nauk co nie przemijają i przyjąć słowa tego co z polskiej krainy przez progi Watykanu zaszedł prosto w niebiańskie przestworze
ostre krawędzie drapią nieba szare łono krwawa łuna zachodu zmysły nam wyostrza tacy mali jak mrówek rojowisko czarne schodzimy krokiem wolnym w kotlin ciemne głębie zwykli turyści których gościnnie przyjęły granie przełęcze niebosiężnych dzieł Boskich napawamy się jeszcze baśnią górskich krain nim wrócimy do naszych codziennych nizinek skończy się nasza przerwa na życie i znowu lawina
LEŚMIAN NA SPACERZE wędrował przez ścieżynki i manowce literatury polskiej pan pełen powagi w nowiuteńkich trupięgach na stopach zmęczonych i cichym szeptem gwarzył w chruśniaku co z malin obok niego sapiący wołek się rozglądał czy z lasu nie wychynie przebrzydły dusiołek gdy poeta przystanął raz sobie spokojnie na zielonej tej łące co się za stodołą jako płachta szumiąca rozpo-i-ścierała tedy opoje wyszli w pijackim roztanie aż zadrżały od hołubców źdźbła na wietrze drżące to Świdryga z Midrygą uciekli jak zając z kart książki i zaczęli żyć na swój rachunek czym prędzej się odwrócił ich twórca skruszony i do boru powrócił jak topielec cichy w zawikłane węzłami kostrzewy i zamrocz paproci
jest dobrze jest lepiej najlepiej słońce cieplej grzeje ptaki śpiewem głuszą wątpliwości egzystencjalne każdy widzi że jest dobrze lepiej deszcz inny weselszy wiatr ciepły kwiaty coraz okazalej otaczają moje życie jest dobrze lepiej uwierzcie nie szukajcie podtekstów i tak nie znajdziecie dziury w moim zamaskowanym uśmiechem obliczu powtórzcie jest dobrze lepiej a będzie słuchajcie będzie będzie będzie też chcę w to wierzyć
Chciałbym Cię pocałować Lecz wiem, że to niemożliwe. Chciałbym Ciebie dotykać: Pieszczotliwie, tkliwie... Chciałbym otoczyć Twe myśli i pragnienia, Lecz, aby nas gdzieś ukryć, nie mogę znaleźć cienia. Twój uśmiech przebaczeniem Za grzeszne moje spojrzenia. I bawi mnie, i kusi: Niewinnością, złości... Już się nie oprę namiętnej uległości, Która w marzeniach moich obrazem jest nagości. Wierszami chcę opisać Tęsknotę, co mnie rozpala. Wnętrze zgłodniałych myśli: niespożytych, skrytych... Moje natchnienie ogrzane słów oddechem, Co każdą chwilę z Tobą, raduje się z pośpiechem...
jesteś powietrzem które drzewa pieści rękoma z błękitu jesteś skrzydłem ptaka który nie trąca liści płynie jesteś zachodnim słońcem pełnym świtów bajką ze słów które mówi się westchnieniem czym ty jesteś -- dla mnie -- świeżą wodą wytrysła na skwarnej pustyni sosną -- która cień daje drżącą osiką -- która współczuje dla zziębniętych -- słońcem dla konających -- bogiem ty -- rozbłysły w każdej gwieździe której na imię miłość
O szarej godzinie przemienienia, Rozepnę wszystkie Twoje guziki, Uważnymi zachłannymi palcami na nagiej skórze napiszę magiczne formuły. I nie będziesz już miała sił odejść Chyba, że na chwilę i zaraz powrócisz Kształtować mnie ciepłymi palcami rzeźbiarza...
Znów siedzę i patrzę na twoją twarz Na to jedyne zdjęcie, które mi po tobie zostało Na ciebie, takiego jakiego od zawsze znam Którego już zawsze będzie mi brakowało Patrzę i zastanawiam się nad tobą Nad tym wszystkim, co się miedzy nami zdarzyło Nad tym, jaką jesteś osoba Nad tym, co jest i co się już skończyło I cały czas w te oczka patrzę uśmiechnięte Twoje, błyszczące, Brązowe Na brokat złoty rozjaśniający włosy ciemne Cały czas takie same, niezmienione Na ciebie – całego mojego Na ciebie – za którym tak tęsknię Na ciebie – mojego kochanego Na ciebie – o którym zapomnieć nie chcę I na to wszystko, co się kiedykolwiek działo Co razem robiliśmy, o czym rozmawialiśmy Gdy było ciepło i zimno, jak świeciło słońce i gdy padało Na to całe życie, które razem zaczeliśmy Wystarczy, że tylko spojrzę w oczy twoje Wtedy widzę wszystkie wspólne chwile Niezwykle wspaniałe życie twoje i moje I żeby nie zapomnieć – chcę tylko tyle
Już nie kochasz, nie kochałeś, tylko mną się zabawiałeś. Takie życie, taki los, to był wręcz śmiertelny cios. Żałuję, że Cię poznałam, że w ogóle zaufałam. Teraz już nie ufam Ci, bo skończyły się te dni. Cieszę się że jest jak jest, nie liczy się żadne słowo, żaden gest. Kochać, kochałam, ale już przestałam. Na oczy wreszcie przejrzałam.
Gdy słońca blask nad morza lśni głębiną, Myślę o tobie, miły. Wzywałam cię, gdy księżyc niebem płynął I zdroje się srebrzyły. Widzę cię tam, gdzie skraj dalekiej drogi Szarym zasnuty pyłem, A nocą gdzieś wędrowiec drży ubogi Na ścieżynie zawiłej. Słyszę twój głoś w szumie spienionej fali Bijącej o wybrzeże Lub w cichy gaj przychodzę słuchać dali W zamierającym szmerze. I wtedy wiem, że jesteś przy mnie, blisko, Choć oddal cię ukryła - Przygasa dzień, wnet gwiazdy mi zabłysną O, gdybym z tobą była!
Życie to teatr...
Życie jest jak teatr. Codziennie zaczyna się nasz spektakl... Każdy z nas odgrywa inną rolę. Ktoś jest królem. Ktoś żebrakiem. Komuś nadzieja dodała dziś skrzydeł. Komuś innemu odebrała sens na kolejne dni życia... Komuś los zesłał szczęście Ktoś inny oniemiał z bólu. Ty przemawiasz na różnych spotkaniach, zebraniach. Twój znajomy w obłędzie bredzi. Z jednej strony ulicy widać czyjś ślub, z drugiej czyjś pogrzeb. Nagle w teatrze zapanowała ogromna cisza i ciemność. Tak, już wiem skończył się nasz współny spektakl.
Tak ciężko...
Tak ciężko przyznać się do winy, ak ciężko przyznać się do czegoś co czynimy.. tak trudno jest powiedzieć te magiczne słowa, na całym świecie znane, lecz najmniej używane... przepraszam, dziękuję, ja tych słów nie pojmuję... akie wyjaśnienie, ale nie takie przeznaczenie... przyznaj się do błędu, puki nie jest za późno, przeproś... bo możesz stracić to co dla Ciebie najważniejsze, to co najpiękniejsze... przeproś...
Moja pierwsza miłość...
Me serce o jednym marzy Tylko jednego uczuciem darzy W mych snach on jeden się pojawia To on mi oblicze szczęścia objawia Choć trudno mi uwierzyć w jego zapewnienia To mam świadomość jego istnienia Przypadek sprawił, że go poznałam Lecz serce sprawiło, że pokochałam Teraz wiem, że żyć bez niego nie mogę I widzę go w swych myślach o każdej porze Czy to dzień czy to w nocy Myślę o tym, aby był w mej mocy Wiem, iż ta pora jest już za późna na me marzenia To jednak z jego imieniem na ustach zasypiam I przebudzam się, aby wyobrazić sobie jego wygląd twarzy I pomyśleć, że on też o mnie marzy Iż jestem gwiazdką na jego niebie I że chce mi powiedzieć, -"iż kocham tylko ciebie"
Tak wielkie uczucie było między nimi, a teraz tak wielkie cierpienie trwa w jej sercu! Jego słwa nie wiem czy cię kocham brzmiały jak wyrok śmierci!! i umarł ktoś-ich miłość. Tak wielka i wspaniała. Nie ma już jej! Ona cierpi a ja razem z nią! On nie liczy się z niczym-taki zniego drań. Zbyt wiele dostał,więcej niz sam mógł dać. Nie zasługujesz na jej miłość!!
Dlaczego tak mi źle? Dlaczego coś bardzo boli tam w środku. Niby nic się nie stało a strasznie smutno i łzy cisna się do mych niebieskich oczu. Kiedyś pełne uśmiechu dodawaly szczęścia także innym a teraz pozbawione nawet iskierki nadzeji. Tak mi żle i smutno a nikt tego nie widzi!
Tak wielkie uczucie było między nimi, a teraz tak wielkie cierpienie trwa w jej sercu! Jego słwa nie wiem czy cię kocham brzmiały jak wyrok śmierci!! i umarł ktoś-ich miłość. Tak wielka i wspaniała. Nie ma już jej! Ona cierpi a ja razem z nią! On nie liczy się z niczym-taki zniego drań. Zbyt wiele dostał,więcej niz sam mógł dać. Nie zasługujesz na jej miłość!!
Tak bardzo chcesz być potrzebną komuś Nieważne, ile z siebie dasz Tak bardzo pragniesz mieć w swym sercu Kogoś, kogo tak dobrze znasz I czasem tylko przez krótką chwilę Zaczynasz tracić wiarę w sens Że chociaż bliskim dałaś tyle To tak samotna czujesz się... Wciąż czujesz się...
Między nami nic nie było Żadnych zwierzeń, żadnych wyznań, nic nas z sobą nie łączyło - Prócz wiosennych marzeń; Prócz tych kaskad i potoków Prócz natury słodkich czarów; Prócz tych wszystkich pocałunków Ślicznych wierszy, pięknych bajek; Prócz tych spotkań i spacerów, Z których serce zachwyt piło, Prócz tych róż i pięknych kwiatów, Między nami nic nie było!
Miłość taka mała która bardzo zabolała Serduszko takie małe już nigdy nie dotykane Ona taka piękna nigdy złem nie dotknięta Ja pierwsza ale nigdy nie najlepsza...
Wnętrze wypełnia ból, nędzny ból, Ból pełen płaczu. Oczy Twoje tak piękne jak niebo o zachodzie słońca. Serce się kurczy, serce płacze. Tak bardzo bliska, Pozostają tylko marzenia. Gdy mówisz, każde słowo brzmi jak śpiew a widok Twój przyprawia mnie o mocne bicie serca. Bo bez Ciebie nie ma nic. Kiedy dwa proste słowa wychodzą z serca a ono kroi się do płaczu. Zamykam oczy i śpię, we śnie na pewno spotkam Cię...
Wołam choć wiem Ze może nawet mnie nie słyszysz Pisze choć wiem Ze może nawet nie przeczytasz Czekałam choć wiem Ze może nawet nie pamiętasz Płaczę choć wiem Ze może nawet jednej łzy nie zobaczysz Śpiewałam choć wiem Ze może nie zrozumiesz Lecz będę przy tobie Choć wiem Ze może nie zauważysz ze to ja...
Liczę gwiazdy dziś na niebie, wypatruję ciągle Ciebie Tęsknię za sms'ami, są miłymi akcentami naszej dziwnej znajomości, która życie nam uprości nie wiem tylko czy na pewno jestem dla Cię odpowiednią.
Błyska, jak przed monstrancją płomyk nieśmiertelny;
Coś wielkiego, słodkiego coś kona dokoła.
Drzewa, podobne mnichom u zwłok czuwającym,
Mrąc same, rzężą psalmy ledwie dosłyszalne;
Chude ich pnie się wznoszą jak ręce błagalne,
Liście bez szmeru lecą, jak łzy, deszczem drżącym.
Podczas gdy z widnokręgu, szerząc swe zasłony,
Noc wstaje i otula bezgranicze śpiące,
Niby całun trumienny, gwiazdami łzawiony,
Tam, w dali, niebo, tracąc duszę swoją, słońce,
Jak trup świetlny, powoli zlewa się, rozkłada... –
I już nad barwnym ciałem krążą kruków stada.
Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty,
Prze mój zielony wiek; ta, co rozrywa korzeń,
Jest niszczycielką moją.
I tracę głos, gdy mam mówić skręconej róży,
Że młodość moją gnie ta sama febra mrozu.
Ta siła, która prze wodę na wskroś przez skały,
Tłoczy moją krew; ta, co wysusza rzeki,
Krew moją zmienia w wosk.
I tracę głos, gdy mam powiedzieć moim żyłom,
Jak piły z górskich wód usta, którymi mówię.
Ta ręka, która w wir wprawia wodę w kałuży,
Podnosi lotny kurz; ta, która wiąże wiatr,
Ciągnie mój czarny żagiel.
I tracę głos, gdy mam mówić powieszonemu,
Że z mego ciała kat uczynił swoje wapno.
Przylgnął wargami czas do tryskających źródeł;
Miłość nabrzmiewa, lecz opadająca krew Uspokoi jej ból.
I tracę głos, gdy mam wiatrowi opowiadać,
Jak wielki zegar gwiazd wybił godzinę nieba.
I tracę głos, gdy mam mówić zmarłej kochance,
Jak pełznie w pościel znów ten sam skręcony robak.
– Stań! Ale nie patrz, Nie odwracaj głowy. Masz dwoje pleców jak dwa czułe miecze. Lecz są to również dwie lęku połowy, Przez które klęska i kręgosłup ciecze.
– Stań! Ale nie patrz. Sennymi rękoma Rozłam kołnierzyk, weź widnokrąg w siebie. Widzisz te światła w niedosiężnych domach? Tam ktoś cię czeka, ktoś unosi grzebień...
– Stój! Ty masz słuchać. Każdym skóry włoskiem, Więc każdym nerwem nasłuchuj głębokim, Jak z tyłu biją dzwony szekspirowskie, Jak dziwnie śpiewnie dźwięczą moje kroki.
– Przejdą. Przechodzień – Cóż z ciebie zostawią? Posąg ze soli, starca z ciężkim wzrokiem? Tego, co przeżył już całą epokę? Czy tylko durnia po zwykłej zabawie?
Kiedy jesteś tak daleko, a ja tak bardzo tęsknie... Patrzę na niebo i od razu jest mi lepiej, bo... jesteś całym moim wszechświatem. Wróć do mnie mój mały, bez Ciebie jest mi źle, noce bezsenne, czekam i wołam Cię. Wróć do mnie mój mały z dalekich obcych dróg. Wróć do mnie mój mały abyś przytulił mnie znów.... I tam teraz cichutko płaczesz Ranisz okropnie serce swe Ja wiem co to znaczy boleść I dziś całuję Cię.
Szłam mokrą ulicą z oczami pełnymi łez... Pomyślałam, że chciałabym być aniołem... który uszczęśliwiał by ludzi... I jeden mój uśmiech wzbudzał by radość w ich sercach...
Rozdawałabym skrzydła... Przyklejała pogubione pióra... i rozprostywała pogniecione serca...
Ale jestem tylko człowiekiem... Aż człowiekiem... Beznadziejną, bezwartościową istotą... która zazdrości aniołom...
...S jak Samotność...
Samotność... czekanie na niego... czy jest jakiś sens... oczekiwać na kogoś- kto może nieprzyjść? a ja jednak czekam... na ten dzień- na tą chwile gdy zobaczymy się... to będzie piękne sama w to niewierze, ale czy pozostało mi: coś innego?
______________________________________________________________________ UWAGA!!!! Wiadomość od właściciela bloga:
Może i lepiej, że nie jesteśmy razem Może i lepiej, że mnie nie kochasz, Bo łatwiej mi z tym, że nie mogę Cię zdobyć Niż z tym, że mógłbym Cię stracić.
Gdy patrzę w okno nocą, To płakać mi się chce. Tak długo muszę czekać, By znów zobaczyć Cię.
Coraz smutniej mi bez Ciebie, coraz gorzej jest mi żyć, moje serce pragnie Ciebie, pragnie ciągle z Tobą być, być przy Tobie bardzo blisko Kochać i Całować Cię chcę byś był tu przy mnie bo tęsknota zniszczy mnie!
Były sobie dwa serduszka Co szeptały tak do uszka Kocham Ciebie moje szczęścia Tak namiętnie i zawzięcie Że jak Ciebie nie zobaczę To już szybko głowę stracę.
Dzień za dniem się dłuży, Spokój mej duszy burzy. Tęsknota mnie wszędzie dopada, A me serce z sił opada. Jedna myśl mnie tylko pociesza, I w główce wszystko miesza. Niedługo się spotkamy i Szczęście w końcu sobie damy.
Okropna jest tęsknota, Gdy myśl wciąż do Ciebie ucieka, Gdy myśl jest już przy Tobie, A droga do Ciebie daleka. Weź tą kartkę w swoje ręce I zasłuchaj się w piosence. A ona Ci przypomni czas, Kiedy miłość łączyła nas.
Kiedy nie ma Ciebie, Smutno płynie czas. Nie ma gwiazd na niebie, Nawet księżyc zgasł, Ciągle pada deszcz, Wolniej krąży ziemia, Płaczą gałęzie drzew. Kiedy Ciebie nie ma, Smutek pada cieniem Na pola i lasy. Kiedy nie ma Ciebie, Nie ma Twoich słów, Tylko są marzenia. Kiedy ujrzę Cię znów?
Minuty mijają Mijają godziny Mijają dnie, A ciebie nie ma. Tak bardzo tęsknię, Ze aż trudno to ukryć. Minuty bez ciebie... To godziny Godziny bez ciebie... To Dnie A dnie bez ciebie... To wieki. Kiedy wreszcie przyjedziesz..? Tak tęsknię za Tobą Nie mogę, nie chce
Siemka!! Pisze tą noteczke abyscie mi pisali komenciki,bo je bardzo potrzebuje;) wiec sie nie zastanawiajcie dlugo tylko...piszcie je:] .Bardzo Was o nie plosie.Napisze jeszcze noteczki jak bedzie wiecej komentow,wiec...pozobaczonka i miłego dzioneczka:*
Nastaje noc -ta kolejna samotna spragniona twego ciep?a twego dotyku... tule sie do poduszki chc?c sobie wyobrazi?, ?e to Ty Ale jak?e ona bez uczu? nie odwzajemnia tego,czego pragne iskierka mi?o?ci ga?nie powolutku -wracaj do mnie nim b?dzie za pó?no..
Smutek serca
Umiera we mnie co?.. gdy odchodzisz.. a serce... zamiera gdy ciebie niema... czuje si? bardzo ?le.. w nikim niemam wsparcia... pami?c o tobie i ?zy... to jedyne co mam... wiedzia?am- kiedy odszed?e?, zamar?o moje ca?e ?ycie...
Mój przyjaciel...
Otulona ?zami noc?.. kiedy jest mi bardzo ?le... zawsze w tobie znajd? pomoc, i przytul? ciep?o ci?.. jeste? mi bratem.. ciep?em... latem... to ty wycierasz z oczu mych ?zy zawsze jeste? obok mnie.. ...dzi?kuj? ci... za to ?e- jeste?...